To nie był ostatni w tym dniu kontakt ze zwierzętami, gdyż udaliśmy się również do gospodarstwa pani Marii Binek, która zajmuje się hodowlą kóz. Mogliśmy pogłaskać i nakarmić kózki, napić się koziego mleka i wysłuchać opowieści pani Marii, której dziękujemy za ciepłe przyjęcie.
Ten dzień zaliczamy do bardzo udanych, gdyż mogliśmy aktywnie spędzić czas z czworonogami i pokazać im swoje miejsce nauki. W końcu będziemy umieli odróżniać kozę od barana, z czym wcześniej były małe problemy. Można powiedzieć, że to była dobra lekcja przyrody i wrażliwości na języku polskim.
Katarzyna Maciejewicz